My – MATKI SAMOTNE.

Temat sam w sobie dość kontrowersyjny. Samotne, samodzielne jakkolwiek zwał wychowujące dzieci bez drugiego rodzica. Ja osobiście nigdy nie miałam problemu z określeniem samotna, ponieważ zupełnie się tak nie czuje, więc nie przykładam zbyt dużej wagi do tego określenia. Wiem jednak, że wiele mam razi określenie SAMOTNA i często zamieniają je na SAMODZIELNE albo na jeszcze inne nazwy.

Chciałabym jednak żebyście zwróciły uwagę na coś całkiem innego i zdały sobie sprawę z pewnego faktu. A mianowicie z tego, że NIKT NIGDY NIE ZROZUMIE WASZEJ SYTUACJI.
To smutne, czasem dobijające, ale im szybciej to zrozumiecie tym łatwiej będzie Wam się z tym pogodzić. Nie próbujcie nikomu nic udowadniać. Póki ktoś nie przejdzie się „w waszych butach” nigdy nie zrozumie tego co przeszłyście. Każda kobieta która wychowuje dzieci będzie bliżej tego by Was zrozumieć, ta która ma męża, ale pracuje on zagranicą i jest w domu np. tylko na weekendy będzie jeszcze bliżej, żeby Was zrozumieć. Samotnie wychowująca dzieci może utożsamiać się z Twoimi przeżyciami i myśleć, że rozumie Cię doskonale, ale nigdy przenigdy nie będzie w Twojej sytuacji. I nawet jeśli przeżyła i doświadczyła czegoś podobnego inaczej to odczuła.

Każda z Nas inaczej rozpoczynała swoją drogę z samotnym macierzyństwem. Jedna miała kiedyś męża, narzeczonego, chłopaka. Inna od początku wiedziała, że zostanie sama z dzieckiem. Jedna może liczyć na codzienne wsparcie rodziny, przyjaciół, a inna musi radzić sobie całkowicie sama. Jedna utrzymuje kontakt z ojcem dzieci, może liczyć na jego pomoc, drugiej te kontakty będą tylko dostarczały dodatkowych trosk. Jedna podjęła świadomie decyzje o tym, by samodzielnie wychowywać dzieci, inna została do tego zmuszona.

Sytuacji jest tysiące i każda się od siebie różni. Dlatego nie oceniacie siebie nawzajem, nie bądźcie ekspertkami, bo naprawdę nic nie wiecie o sytuacji danej osoby. I tyczy się to wszystkich ludzi na świecie, kobiet i mężczyzn. Tych co mają dzieci, ale też tych, którzy ich nie mają.

Ostatnio bardzo głośno zrobiło się w tematyce „hejtu” w internecie. Który jest od dawna, ale coraz bardziej zyskuje na sile. Coraz łatwiej przychodzi Nam krytyka i ocenianie. Osobiście nie widzę nic złego w wyrażaniu swojej opinii na dany temat czy w danej dziedzinie, można nie zgadzać się z kimś, ale jednocześnie można wyrazić to kulturalnie, nie obrażając nikogo przy tym. Zastanówcie się nad tym, zanim przyjdzie Wam do głowy kogokolwiek ocenić. W wielu przypadkach nie powinniście mieć nawet prawa żeby to robić, bo z jakiej racji?

Samotnym matkom wciąż przypina się pewne „łatki”. Nie będę ich teraz wymieniać, bo każda z Was pewnie usłyszała nie raz, któreś z określeń.

Samotne wychowywanie dzieci wciąż wzbudza wiele emocji mimo tego, ze liczba rozbitych rodzin rośnie z roku na rok.

TY i tylko TY wiesz ile przeżyłaś. Dziś już wiesz jak silna jesteś, wiec nie bój się, poradzisz sobie ze wszystkim. Musisz pamiętać o tym, że najważniejsze jest to, co TY o sobie myślisz i to czy opinia innych ma na Ciebie wpływ.

Więc jak? Dasz sobie przypiąć kolejną „łatkę”? Decyzja należy do Ciebie.

Ściskam Was mocno ❤

3_White_logo_on_color1_241x66

„Autodestrukcja” – kiedy sama sobie robisz krzywdę

Zanim cokolwiek przeczytasz chciałabym, żebyś wzięła czystą kartkę papieru. Narysuj na niej koło, a następnie określ procentowo, ile Twoich myśli w ciągu dnia zajmuje:

krytyka wobec siebie i własnych zachowań, w ilu procentach jesteś zadowolona z siebie i tego, co dziś zrobiłaś lub osiągnęłaś, a ile myśli w Twojej głowie krąży obojętnie na własne zachowanie tzn. zrobiłaś np. coś fajnego, godnego pochwalenia, ale machasz ręką, bo uważasz, że to nic takiego i jest to normalne.

Podziel koło według procentów. Co widzisz? Przy dobrych wiatrach myślę, że statystyka będzie mniej więcej taka: 70% krytyki, 20 myśli obojętnych i 10% zadowolenia.

Nie będę się z Wami tutaj licytować, ale przypuszczam, że u znacznej większości krytyka będzie zawsze sięgała ponad 50% koła. Dlaczego? Ponieważ krytyka „MAM” (nie tylko tych samotnie wychowujących), związana jest z przede wszystkim z podejściem do swoich dzieci. Wciąż nieustające wyrzuty sumienia, a to za brak czasu, a to za brak cierpliwości, za brak poświęconej uwagi, nawet za brak pełnowartościowego obiadu czy porządku w domu. Powodów można by wymieniać tysiące. Same wiecie, nie muszę Wam tego pisać. Te małe „demony” siedzą codziennie w Waszej głowie.

Statystyki nie kłamią, co roku rośnie liczba kobiet zmagających się z depresją. Wiedziałyście zapewne o tym, że samotne matki są bardziej narażone na depresję nerwicową, ale te, które nie mają żadnego wsparcia w codziennym życiu są narażone nawet trzykrotnie bardziej.

Skąd to się bierze? Przede wszystkim z braku rozmowy. Nie mówimy otwarcie o sprawach, które  nas przytłaczają. Problem w tym, że większość z Nas uważa, że poradzi sobie sama z problemami, że nie będzie użalać się nad sobą. Ciężko przyznać się do tego, że czasem zwyczajnie nie daje się rady, że nie ma się siły. Przede wszystkim dzieje się tak przez to, że jesteśmy wkoło bombardowani informacjami o „idealnym” życiu innych, którzy pozornie ze wszystkim idealnie dają sobie radę. Nikt nie zwraca uwagi na to, ze w głównej mierze są to tylko pozory. Inni dają radę to co JA nie dam?

Chciałabym, żebyście zdały sobie sprawę jak bezsensowne jest porównywanie się z innymi. Wiecie przede wszystkim dlaczego? Dlatego, że każda z Nas jest inna, została inaczej wychowana, dorastała w innych warunkach, inaczej reaguje na stres, inaczej myśli, inaczej wygląda jej sytuacja społeczna, finansowa itd. Mamy różne charaktery, różnie odczuwamy emocję, różnie reagujemy.

Prawdą jest też, że w życiu każdej matki są momenty lepsze i gorsze. Czasem wszystko się tak układa, że naprawdę nie potrzeba żadnej pomocy. Niestety momentami bywa tak ciężko, że bez pomocy się nie obędzie. Nie bójmy się o nią prosić.

Same sobie stawiamy zbyt wysoko poprzeczkę każdego dnia. Same wpędzamy się w poczucie winy. Postarajmy się sobie trochę odpuścić. Masz prawo być zmęczona. Masz prawo czuć się bezsilnie. Masz prawo mieć gorszy dzień i humor. Masz prawo do wszystkich uczuć.

Każda z Nas ma swoje potrzeby, swoje marzenia, zainteresowania, potrzebuje czasem wyjść do ludzi, odetchnąć. I co najważniejsze ma pełne prawo do tego, bo jest nie tylko matką, ale także kobietą. My kobiety-matki jesteśmy mistrzyniami w szanowaniu uczuć i potrzeb naszych dzieci i bliskich, ale często zapominamy o swoich własnych.

Podsumowując – jeśli w Twoim kole krytyka przekracza 30%  warto coś zmienić!

Z mojej strony mogę poradzić Ci wprowadzenie pewnego mechanizmu na koniec każdego dnia. Codziennie wypisuj sobie rzeczy, za które mogłabyś się pochwalić. Co fajnego, dobrego zrobiłaś w ciągu dnia. Przykłady?

„Zrobiłam dzisiaj wszystko, co byłam w stanie, aby uszczęśliwić swoje dzieci.”

„Dbam jak mogę o zdrowie i radość swoją i swoich dzieci”

Dodatkowo jeśli przez Twoją głowę przejdzie jakaś myśl, za którą się skrytykujesz, powiedz sobie w duchu: „Mam pełne prawo do czucia się tak jak teraz, nie muszę się  za to obwiniać”

„Zrobiłam tyle, ile byłam w stanie”

„Wytrzymałam tyle, ile mogłam”

Praktyka czyni mistrza, warto zacząć od małych kroków, by zmienić swoje nastawienie, a w konsekwencji życie. Tak więc głowa go góry, działamy!

3_White_logo_on_color1_241x66

Szczęście to nie tylko dzieci, czy udany związek – krótko o tym jak odnaleźć swoją wewnętrzną radość.

Kiedy ostatni raz z ręką na sercu możesz powiedzieć, że pomyślałaś o sobie. Postawiłaś siebie jako priorytet.

Zastanów się, kiedy ostatni raz byłaś szczęśliwa? Zapewne dziś rano gdy zobaczyłaś uśmiech swojego dziecka/dzieci lub wczoraj wieczorem gdy słodko spało/spały. Ale nie o ten rodzaj szczęścia pytam.

Zatrzymaj się teraz na chwilę i pomyśl, co lubiłaś robić zanim zostałaś mamą.

Pamiętasz jeszcze co to było?

Czy robisz to nadal?

Czy chociaż w najmniejszym stopniu robisz każdego dnia coś dla siebie, chociaż przez pół godziny? Czy całkowicie o tym zapomniałaś w ferworze codziennych obowiązków.

Wiecie my kobiety mamy naturze to, że dbamy o innych bardziej niż o siebie same, szczególnie jeśli chodzi o nasze dzieci i rodzinę. Zapominamy o sobie, bo przecież wszystko w koło jest ważniejsze.

Pamiętam doskonale dni, kiedy byłam już tak zmęczona codziennością, że nie zastanawiałam się nad niczym szczególnym. Dni uciekały a ja czułam się jakbym ciągle powtarzała te same czynności. W tym właśnie czasie powiedziałam sobie w końcu DOŚĆ, nie chce tak żyć. Przypadkowo trafiłam na filmik w którym było powiedziane, abym przypomniała sobie chwile szczęścia. Po chwili namysłu zauważyłam, że większość tych chwil związana była z pojawieniem się mojej córki. Dotarło do mnie, że kiedyś moje dziecko dorośnie, a ja nie będę wiedziała co ze sobą zrobić. Bo cały swój czas i swoją energie poświęcam jej i pracy. Postanowiłam zmienić swój sposób myślenia, harmonogram dnia i to był początek wielkich zmian.

Zaczęłam wstawać jeszcze szybciej rano, by mieć czas zrobić to, co wprawia mnie w dobry nastrój od samego rana. Wieczorem, kiedy położę już moją pociechę również robię coś przyjemnego dla siebie. Codziennie robię rzeczy które wprawiają mnie w stan relaksu i szczęścia. Skupiam większa uwagę na tym jak się czuje, co sprawia mi radość i mnie satysfakcjonuje.

Zaczęłam inaczej patrzeć na codziennie obowiązki i przestały być one dla mnie przytłaczające. Wybieram takie zabawy z dzieckiem, które sprawiają, że obie bawimy się dobrze.

Jeśli nie mam ochoty czegoś robić albo zwyczajnie nie mam na to siły, to tego nie robię. I nie chodzi tutaj o to by wpaść w skrajność lenistwa. Bardziej o to, żeby pozwolić sobie czasem na odpuszczenie.

Wiem, ze każda z Was jest bardzo silna i wiele przeżyła, pochwalcie siebie za to, doceńcie siebie. Tak dużo zniosłaś i wciąż walczysz każdego dnia dla dobra swoich dzieci.

Staraj uśmiechać się sama do siebie. Każdy dzień jest pięknym darem od losu nie zapominaj o tym. Poczuj tą wdzięczność.

PAMIĘTAJ! Nie musisz nic nikomu udowadniać.

Nie daj sobie wmówić, ze nic Cię więcej dobrego nie czeka.

Wiem, że gdy przychodzi choroba dziecka, problemy finansowe i wiele innych rzeczy ciężko odnaleźć radość w takich chwilach.

Ale uwierz mi, że dzięki zmianie swojego nastawienie będziesz również inaczej podchodzić do tych problemów. Jeśli odnajdziesz wewnętrzny spokój i radość łatwiej przejdziesz przez trudne chwile.

Napiszę teraz coś, co na pewno jest Ci doskonale znane „szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci”. I broń Boże nie namawiam Cię do tego, żebyś nie poświęcała czasu swoim dzieciom, bo to jest oczywiście równie ważne. ALE TY TEZ JESTEŚ WAŻNA. Nie zapominaj o tym proszę.

Lubisz czytać, znajdź na to pół godziny przed snem.

Lubisz ćwiczyć, ćwicz nawet z dziećmi.

Muzyka cię odpręża, załóż słuchawki gdy idziesz się kąpać lub gdy sprzątasz jak dzieci śpią.

Zrób cokolwiek dla siebie każdego dnia nawet niewielką rzecz, a zobaczysz jak zmieni to Twoje życie.

Wciąż zbyt mało uwagi poświecą się wpływu własnej psychiki i ciała na całokształt NASZEGO życia.

Trzymajcie się dziewczyny i obiecajcie mi, że zrobicie dziś dla siebie choć małą rzecz.

Pozdrawiam Was gorąco!

3_White_logo_on_color1_241x66

SamaJA

 

Cześć Wszystkim!

SamaJA to blog, który będzie poświęcony głownie kobietom (w szczególności tym które same wychowują dziecko lub dzieci), ale z troszkę innej perspektywy.

Dlaczego kobietom, a nie generalnie rodzicom? Głownie dlatego, że myślenie płci pięknej jest mi oczywiście bardziej znane. Ale może kilku Panów znajdzie tutaj również coś dla siebie.

Teraz krótko o tym, kim jestem ja i o czym dokładnie będzie blog.

Na imię mam Adrianna, wychowuje sama moją niespełna 3letnią córkę od kiedy mała skończyła 3 miesiące. Z wykształcenia jestem ekonomistką, pracuje również w tym zawodzie. Poza tym mam konika (hopla) na punkcie fitnessu, zdrowego odżywiania i wpływu tego jedzenia na nasze zdrowie i psychikę. Szkole się również i poszerzam swoją wiedzie w zakresie motywowania osób do realizacji swoich celów, poszerzaniu swoich horyzontów oraz zmiany sposobu myślenia.

Myślę, że domyślacie się już powoli o czym będzie blog.

Nie będę za dużo pisać o wychowywaniu dzieci. Jest wystarczająco dużo blogów poświęconych tej tematyce, dodatkowo nie czuję się na tyle kompetentna by cokolwiek pisać w tym zakresie.

Chciałabym się przede wszystkim skupić na Was kobietach, na tym co daje Wam szczęście (oprócz dzieci oczywiście). Czy robicie cokolwiek dla siebie, czy może całkowicie poświęciłyście się dzieciom. Chciałabym motywować Was do podejmowania różnych działań i realizowania swoich celów, spełniania swoich marzeń. Będzie na pewno tez kilka artykułów na temat zdrowia, fitnessu itp. ponieważ Nasz stan fizyczny ma przeogromny wpływ na naszą psychikę. A reszta wyjdzie z czasem.

Zapraszam serdecznie każdego 😊

A i jeszcze jedno. Z góry chciałabym prosić Was o wyrozumiałość. Dopiero rozpoczynam swoją przygodę z blogowaniem, więc potrzebuję troszkę czasu, by rozkręcić się z pisaniem.

3_White_logo_on_color1_241x66