Wygoda, czy realizacja? A Ty co wybierasz?

Strefa komfortu temat Wam znany czy niekoniecznie? Na pewno bardzo popularny ostatnimi czasy i często wykorzystywany. Choć wydaje mi się, że nie do końca rozumiany przez większość osób.

Prostymi słowami „nasza strefa komfortu” jest strefą dla Nas bezpieczną, naturalną. Cechują ją pewne nasze nawyki, coś co przychodzi nam łatwo i niczego nadzwyczajnego od Nas nie wymaga.

A co kryje się pod pojęciem „wychodzenia ze swojej strefy komfortu?” Najczęściej określa nasze obawy, strach. Kiedy musimy zrobić coś, co wydaje się dla Nas nienaturalne, dziwne, a czasem nawet Nas przeraża. Dla każdego będzie to coś innego, ale przede wszystkim można poczuć to „wyjście”, gdy tracimy pewny grunt pod nogami, nie jesteśmy pewni swego. Odwrotność poczucia bezpieczeństwa, wygody.

Ja doświadczyłam wyjścia ze strefy swojego komfortu dość mocno całkiem niedawno. W momencie, kiedy stanęły przede mną nowe wyzwania i projekty. Pierwszą taką rzeczą było założenie bloga, a kolejną praca w internecie i marketing sieciowy. Zrozumiałam wtedy, jak trudne jest dla mnie „pokazanie się”. Przełamanie swoich lodów, wyście przed szereg. Miałam swoją wizję, wiedziałam, co chce przekazać innym. Jednocześnie okazało się, (kiedy w końcu myśli zamieniłam w ich realizację) jak bardzo przejmuje się opinią innych. Szczególnie tych z mojego najbliższego otoczenia. Zrozumiałam również jak duży wpływ ma na mnie ich zdanie i jak często właśnie to kreowało moje dotychczasowe życie. I nie zrozumcie mnie źle niczego, co dotychczas się wydarzyło w moim życiu nie żałuję. Wszystkie wydarzenia doprowadziły mnie do miejsca w którym jestem właśnie teraz. Ale od kiedy postawiłam na samorozwój zauważyłam, że moje życie nie kończy się na pracy na etacie, wychowywaniu córki, codziennych obowiązkach i szukaniu odpowiedniego partnera. Zaczęłam czuć, że mam jakiś niewykorzystany wewnętrzny potencjał. Było to coś w rodzaju przebudzenia.

Generalnie wcześniej wydawało mi się, że robię to co chcę. A tak naprawdę siedziałam sobie wygodnie w swojej strefie komfortu, gdzie byłam akceptowana przez społeczeństwo i kompletnie nie zauważałam, że nic szczególnego nie dzieje się w moim życiu . Wydawało mi się, że wszystko jest ok, że jestem zadowolona. Dopiero, gdy podjęłam decyzję, że chciałabym w życiu robić coś więcej, przekazać coś Wam, spełniać się i rozwijać zauważyłam jak wiele moich własnych słabości przede mną i jakie to wszystko dla mnie trudne.

Zrozumiałam wówczas jak bardzo boję się krytyki i jak bardzo przeżywam ten fakt. Niby powtarzałam sobie, że żeby coś osiągnąć muszę działać. Niby powtarzałam sobie, że jeśli komuś coś nie pasuje nie musi mnie obserwować. Ale wciąż gdzieś z tyłu głowy był strach. Wiedziałam tylko jedno, że jeśli dam się tym moim obawom i lękom to nigdy nic więcej nie osiągnę.

I paradoksalnie w momencie, kiedy postanowiłam napisać ten tekst, na stronie Kamili Rowińskiej pojawił się materiał o tym „Jak przestać martwić się opinią innych”. Czy to przypadek? Nie wiem. Wierzę, że nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny. Dziś oglądnęłam ten materiał i wiecie naprawdę mi pomógł.

Bo prawda jest taka, że nie robię nikomu krzywdy tym, że próbuję coś zmieniać w swoim życiu, więc po co się tym przejmuje? Jeszcze się taki nie urodził, żeby każdemu dogodził. Kolejna sprawa jest taka, że tak jak już kiedyś pisałam większość ludzi patrzy na świat przez swój własny pryzmat. Tego w jakich warunkach dorastał, czego doświadczył itd. Dlatego nie ma szans na to, żeby wszyscy popierali moją wizje. Przykładów, które wymieniała Kamila było wiele, mogłabym pisać o nich bez końca, ale nie o to przecież chodzi. Jeśli masz podobne obawy, po prostu znajdź ten materiał.

Mi bardziej zależy żeby podsumować to wszystko, a morał jest taki. Krytyka będzie mi towarzyszyła przez cały okres mojego życia. Szczególnie jeśli postanowię robić coś ponadprzeciętnego. Wierzę głęboko w to, że mogę się rozwijać i wyrażać siebie. Wiem, że będą osoby, które będą mnie wspierać w tym co robię, ale znajdą się i takie które będą mi podcinać skrzydła.

Mimo wszystko uważam, że warto. Przez ostatnie kilka miesięcy, nauczyłam się więcej niż przez chyba ostatnie 5 lat mojego życia. Dlatego popieram wychodzenie ze swojej strefy komfortu i zmiany. Bo daje nam to naprawdę wiele nowych możliwości odkrywania siebie, pozwala walczyć ze swoimi słabościami. Wszystko dzięki temu wydaje się bardziej ekscytujące, bo jest nowe i nieznane. Wszystko to sprawia, ze odkrywasz siebie swoje możliwości i czujesz się bardziej szczęśliwa.

Serdecznie namawiam Was do wypróbowania tego, bo warto warto warto! Mam nadzieje, że ten wpis w jakiś sposób Was zainspiruje do Tworzenia własnej historii. Arystoteles powiedział : „Jeżeli chcesz uniknąć krytyki: nic nie mów, nic nie rób, bądź nikim.” i ja się pod tym podpisuję rękami i nogami.

Całuje Was mocno i życzę miłego wieczoru!

3_White_logo_on_color1_241x66

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s